Odchudzanie bez diety

Odchudzanie bez diety

Przetestowałem i chcę podzielić się z wami swoim doświadczeniem. Wiem, że nie jestem specem od żywienia, ani wysportowany nie jestem. Ale stopniowo i systematycznie zrzuciłem w ciągu ostatnich 2 miesięcy prawie 10 kilogramów.

Czy to dużo czy to mało oceńcie sami. Wydaje mi się, że to jest bardzo dobra wartość. Oczywiście można tracić na wadze szybciej, ale będzie to męczące dla organizmu i także nie dla każdego. Trzeba mieć jakąś wolę do tego, a im szybciej chcemy schudnąć tym więcej wyrzeczeń nas czeka.

Jak mnie się udało – i co najważniejsze bez diety? Bez zakazów i ograniczeń? Jest to bardzo proste, wystarczy że będziesz zapisywał co jesz. Nic odkrywczego, wiem, ale to faktycznie działa.

Znalazłem aplikację na iPhone’a/iPad’a, w której zaznaczam co dziś jadłem. Posiada ona gigantyczną bazę produktów tworzoną przez użytkowników. Dzięki niej dokładnie wiedziałem ile zjadłem kalorii. Ten program jest także wspomagaczem odchudzania więc podając mu podstawowe dane, takie jak: wiek, tryb pracy (siedząca itp), płeć, wagę i to jak szybko chcecie tą wagę tracić, dowiecie się ile maksymalnie możecie dziennie jeść aby schudnąć minimum 1 kilogram w tydzień (można wybrać też mniejsze wartości).

Na początku wpisałem, że chce tracić około 0,5 kg tygodniowo. Wyskoczyło, że powinienem jeść maksymalnie 2000 kalorii dziennie i tego się trzymałem – choć często jadłem zaledwie 1500-1700. Potem przestawiłem się na opcję utraty 1 kilograma skoro i tak tyle już traciłem. Faktycznie, miałem teraz jeść 1500 kalorii czyli tyle co już wcześniej robiłem.

Żeby ten bilans mógł się utrzymać w ryzach, odstawiłem wszystko co bardzo kaloryczne. Węglowodany głównie: makarony, ziemniaki, pieczywo jasne, frytki. Nie jest tak, że w ogóle tego nie jem. Czasami do mięsa na obiad zjem pół ziemniaka, ale kiedyś byłyby to 4 ziemniaki.

Oczywiście odpadają też wszystkie napoje gazowane. Dla mnie nie było to problemem bo na wodę przestawiłem się jeszcze zanim zacząłem swoją kurację odchudzającą. Mimo wszystko, zobacz ile Cola ma kalorii, od razu odechce ci się jej picia. Uważaj też na wodę smakową, to także jest cukrowane więc i z dużą ilością kalorii.

Czemu uważam, że to dietą z zakazami nie jest? Ponieważ nie ma zakazów. Mogę zjeść sobie 3 kawałki ciasta jak chcę. Tyle tylko, że wyczerpie to mój limit kalorii na konkretny dzień i do wieczora będę chodził głodny. W ten sposób uczymy się tego, że sami czegoś nie chcemy. Jeśli wiem, że ciasto czekoladowe to pół mojego obiadu to wybiorę obiad. I tak jak często mam ochotę na coś konkretnego to sam sobie robię ograniczenia ilościowe bądź składnikowe. Jem spaghetti, ale mniej niż kiedyś, jem w McDonaldzie ale bez frytek i coli. Nikt mi nie zakazuje, poprostu robi mi sie w głowie tak, że czegoś nie chcę. Sam z siebie.

Dobrze jest się też wspomóc jakimś sportem. Osobiście co 2 lub 3 dni jeżdżę na rowerze. Te spalone kalorie można sobie odjąć od bilansu. W ten sposób możesz jeść więcej niż 1500 kalorii a nadal być w formie. Taka godzinna jazda rowerem z prędkością 20-22 km/h (to dużo mimo wszystko) spala nam około 600 kalorii. Czyli 2 buły więcej można zjeść.

Jeszcze niedawno ważyłem 101 kilo (a jeszcze wcześniej 107). Teraz ważę 92, a moim celem jest 80. Na razie moja waga spada w miarę systematycznie: po 1 kilo tygodniowo. Jestem teraz na limicie 1500 kalorii, a gdy jeżdżę rowerem to nie odliczam tego od bilansu.

Jak nisko można zejść z bilansem? Według programu minimum to 1200 kalorii. Jeśli dostarczycie organizmowi mniej wprowadzicie organizm w tryb głodowy, w którym trudniej będzie wam schudnąć. Organizm wtedy odkłada ile tylko może zamiast na bieżąco spalać kalorie.

Najważniejsze co chce wam przekazać: w ogóle nie chodzę głodny ani psychicznie zmęczony. Jestem wypoczęty, mam dobry humor. Nie czuję się jakby ktoś/coś mnie do tego wszystkiego zmuszał. Robię to dla siebie i sam sobie wyznaczam cele i ograniczenia. Żaden doktor Dunham nie mówi mi co mogę a czego nie.

Program z jakiego korzystam to http://www.myfitnesspal.com/ dostępny na iPhone’a, iPad’a oraz Androida, Blackberry, Windows Phone. Działa także jako zwykła aplikacja WWW. Macie tam też dużo funkcji społecznościowych więc można się odchudzać grupowo co podobno ułatwia całość i motywuje was do cięższej pracy. Najlepsze w tym programie jest to, że to użytkownicy tworzą bazę produktów. Więc większość rzeczy już jest w bazie i nie trzeba myśleć ile coś ma kalorii. Sam dodałem już Berliny i Tiger’a do bazy.

Jeśli kogoś tym zachęcę do zadbania o siebie to zachęcam do dodania mnie do znajomych, mój nick to „bartg”. Planowo do sylwestra chcę ważyć 80 kilogramów.

Jeden duży minus: większość ciuchów jest na mnie za duża, ale zakupy dopiero na Nowy Rok! Życzcie mi powodzenia ;)

Niżej zamieszczam zdjęcia z programu oraz bilanse zdrowotne ze szkoły na których widać ile faktycznie ważyłem. Ciekawostką jest że teraz ważę 5 kilo mniej niż w pierwszej klasie gimnazjum. Jak dla mnie sukces.

AKTUALIZACJA: Cel osiągnąłem, okrągłe 80 kg! Podsumowanie całego odchudzania bez diety.