Przejmuj się sobą

Przejmuj się sobą

Nie rozumiem większości osób. Często przejmują się oni kogoś szkodą bardziej niż sam zainteresowany. Wyjaśni mi ktoś po co? Chcą się sami dowartościować, bo komuś stała się krzywda? Ponieważ ktoś coś stracił, przez co oni są teraz lepsi?

Dla przykładu, kupiłem ośmioletnie auto z bratem. Nie ważne jakie, nie ważne ile kosztowało. Po dwóch tygodniach w czasie szybszej jazdy silnik zgasł, temperatura wskoczyła na 130 stopni i ogólnie to chuj. Po aucie.

Auto odstawione do mechanika w oczekiwaniu na lawetę do lepszych specjalistów. I tutaj zaczyna się najlepsze. Komentowanie, lamentowanie innych że dałem się oszukać, że auto na złom pewnie już itd. Pieprzenie dla dowartościowania swojej osoby czy wielka troska? Nie mam pojęcia i chyba nie zrozumiem.

Trzeba w takich sytuacjach zacisnąć zęby i coś wymyślić, poradzić. W moim przypadku nawet bardzo mocno te zęby muszę zacisnąć bo cały silnik do wymiany. Ale ja nie lamentuje. Nie ma sensu, bo to nic nie zmienia. Pożyczę od rodziców i wymienię silnik. W tym wypadku rozwiązanie akurat było proste, bo takie mam możliwości. Czasami jednak są sytuacje gdzie nikt nam nie może pomóc. Trzeba wtedy liczyć na siebie.

Problemy trzeba rozwiązywać, a nie płakać. Niektórzy mają większe możliwości, inni mniejsze. Nie ma sensu jednak patrzeć na pozostałych, trzeba spojrzeć na siebie i pomyśleć co teraz?

Idąc dalej za przykładem zepsutego auta, załóżmy że nie mam od kogo pożyczyć pieniędzy, nie dostanę pożyczki, a potrzebuje auta na teraz. Podejrzewam, że w takiej sytuacji wcześniej bym tak drogiego auta nie kupił, żeby mnie potem na jego naprawy nie było stać… ale skoro trzymamy się tej historii. Auto poszłoby na allegro jako uszkodzone, pomniejszone o kwotę wymiany silnika. Czasami się ze stratą trzeba pogodzić. Dla tych bardziej odważnych zostaje wyłudzenie AC ;)

Najważniejsze o czym warto pamiętać! Lamentowanie i użalanie się nic nie daje, jedynie czyny mogą pomóc. Tym bardziej próba pocieszania się sytuacją innych. „Bo sąsiadowi to całe auto skasowali a ja tylko silnik… ufff.” I? Dało to coś? Nadal masz auto bez silnika. Nadal jesteś w czarnej dupie.